No dooobra.

20 04 2007

O kurrrwa. Nawyciągało się brudów z przeszłości. Nie, żebym namieszała, nie, no skądże. Nikt nic nie wie, jak zawsze. Dobrą jestem aktorką, bardzo. Ale zaraz popadnę w szereg chorób psychicznych, bo z głową już mam coś nie tak …
Skonfrontowałam rzeczywistość z chorymi wyobrażeniami i żądaniami z księżyca. Wyszedł jedny wielki burdel. Ale tak już bywa w życie, prawda? Prawda ?!

Dobra, za dużo się nasłuchałam Depeche Mode. Normalnie idę spać, pora nocna mi nie służy.

***

A, tak.
To żeby nie być tak monotematyczną i nie pisać tylko o głupotach z mojego życia (bo kogo to?) [to było pytanie retoryczne, proszę nie odpowiadać i nie rozwalać mi mojego konceptu szlachetnego ;D ], to może poruszę inny temat.

Zauważyłam, że na wiosnę ludzie normalnieją. Te wredne nauczycielki odpuszczają. Ci wredni woźni akurat są chorzy. Wszyscy dookoła coś często się do mnie uśmiechają, mówią coś … są MILI. Ach, poprzewracało im się w głowach, widać nadmiar promieni słonecznych szkodzi. Oczywiście nie żeby mi to przeszkadzało. Zawsze można trochę powykorzystywać i wyciągać z tego jakieś profity. Z uśmiechem na twarzy oczywiście. Jak zawsze. Z wymuszoną uprzejmością. Jak zawsze. Z ukrytym dyktafonem w kieszeni. Tfu, zagalopowałam się. Pełna dobrych chęci. Jak zawsze …

… na wiosnę.





?!

9 04 2007

O kurwa. Zakochalam sie.

Przepraszam, zaraz wracam.