Bo zaczynam od końca.
Poczekaj, poczekaj no.
Już ja cię urządzę.
Powtarzasz to,
to wszystko co robię.
Już mam cię dość,
tych oczu pustych…
…poczekaj zaraz zbiję lustro – tak, tak!
A jednak nie rozbiłam. Co za cholerstwo. Bo ja wiem. Ja wiem, że to uzależniające. To, to w lustrze. Mówi coś. Tfu, jestem chora.
Ziemia wobec Boga jest jak owoc do zjedzenia. Ludzie są jak maleńkie mikroorganizmy, błagające o litość.
Kiedy bierzesz do ręki jabłko… większość z nas widzi w nim owoc Jednak dla niektórych jest to planeta… zamieszkiwana przez myślące istoty, które błagają nas, byśmy ich nie pożerali.
Wszyscy jesteśmy chorzy.
Co mamy robić czując głód?
Częściowe zamazanie rzeczywistości?
nie wiem, przynajmniej ja tak mam niekiedy, kiedy nic do siebie nie pasuje… a urzeczywistniony klimat na opak, jednym skrawkiem przyklejony do ściany to już tortura…
A co robi Bóg, jak jest głodny?
Łukasz, to jest całkowite zamazanie rzeczywistości podchodzące pod inny świat, który też się wydaje rzeczywistością, ale cholera, nie jest nią.
Właśnie (?). Nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Kurczę… muszę to przemyśleć.
Na jakiej podstawie odróżniamy rzeczywistość od tego co nią nie jest i czy na pewno się nie mylimy?
może jeszcze nigdy nie był, może na jabłku życie rozgrywa się z szybkością proporcjonalnie większą niż naszą, tak samo jak wielkości światów.
a jak wygląda życie po śmierci?
człowiek nie wie że śpi, dopóki się nie obudzi.
A co robi Bóg, jak jest głodny?
Włochaty w jednej pioesence miał tekst: “Tylko miłością mój Bóg daje się nakarmić”. To my go karmimy własnymi czynami…
Za pomocą zmysłów i świadomości. Gorzej, jak one szwankują. Dziwna sprawa, w końcu zawsze mamy prawo do błędu. Więc czy to jest na prawdę? Może tylko mi się tak wydaje …
Śmieszne XD
Kto go tam wie …Tak, czy siak nie podoba mi się to.